Camillus Trench i Marble’s 278 – współczesne Demo Knives

Mówiąc o scyzorykach dla wojska zwykle myślimy o tych dla armii szwajcarskiej. Choć Niemcy czy Holendrzy mają identyczne to o nich mówimy już rzadziej. A jeszcze rzadziej o dawnych, udanych konstrukcjach niemieckich, brytyjskich czy klonie szwajcarskiego Soldiera Model 1961, który przez lata produkowała Amefa dla wojsk holenderskich. Jednak prawie zupełnie w tej części świata nie mówi się o scyzoryku, który mógł być protoplastą wszystkich poprzednich – amerykańskim Demo Knife. Amerykańscy żołnierze wracający z frontów II Wojny Światowej byli zachęcani przez swoich dowódców do kupowania najlepszych szwajcarskich towarów. Zabierali ze sobą m.in. Rolexy czy scyzoryki i z racji ich wysokiej jakości cieszyły się one za Oceanem dużym uznaniem. Raczej mało prawdopodobne, że nabywali takie same scyzoryki jakich używali szwajcarscy żołnierze. Owszem, wiele z nich dostali w prezencie ale należy pamiętać, że wówczas w służbie był Model 1908, który nie był szczytem ówczesnej techniki. Lepszym wyborem były modele z rynku cywilnego, które miały więcej narzędzi i w odróżnieniu od Soldiera były wykonane ze stali nierdzewnej. Tak czy inaczej amerykańscy żołnierze docenili ich funkcjonalność, a w ich dotychczasowym wyposażeniu scyzoryk był rzadkością. Odpowiedzią na zapotrzebowanie była specyfikacja MIL-K-818D opisująca szczegóły scyzoryka dla amerykańskiego wojska.Nie może być prawdą, jak podaje większość źródeł, że Demo Knife był inspirowany szwajcarskim Soldierem Model 1961. Aloxy w serii Pioneer pojawiły się w 1957 roku i na ich bazie powstał Soldier w roku 1961. Nie jest znana dokładna data powstania Demo Knife, ale w archiwach Camillusa znaleziono dokumenty i zdjęcia potwierdzające, że istniał już w lutym 1945 roku. Oznacza to, że to Victorinox projektując Aloxy mógł się wzorować na Demo Knife, a nie na odwrót. Już przed II Wojną Światową niektóre amerykańskie jednostki miały na wyposażeniu scyzoryki nazywane wtedy Utility Knives, bądź scyzorykami skautowymi. Były to klasyczne modele z błyszczącymi bolsterami i okładkami z kości. I to właśnie na ich bazie powstał Demo Knife. Ma nawet ten sam zestaw narzędzi, a jedyną istotną różnicą jest materiał okładek.

Nazwę Demo Knife nadali sami żołnierze. Według popularnej legendy pierwsze modele były wyprodukowane z niemagnetycznej stali. Dzięki temu saperzy mieli mieć ułatwione zadanie z rozbrajaniem min. Wtedy przylgnęła do niego nazwa Demolition Knife, w skrócie Demo Knife. Choć jest to historia podawana najczęściej to jest mało prawdopodobna. Bardziej realne wydaje się odniesienie do „niezniszczalności” scyzoryka, który potrafił przetrwać naprawdę wiele. Dokładna specyfikacja została spisana w dokumencie MIL-K-818D, który łatwo można znaleźć w internecie. Dla miłośników noży to bardzo ciekawa lektura bo pozwala wyobrazić sobie czego oczekiwano od scyzoryka. Znajdują się tam nie tylko dokładne wymiary, materiały, opis narzędzi czy wskazówki odnośnie wykończenia. Jest tam również zestaw prób jakim miały zostać poddane egzemplarze testowe. Na przykład ostrze sprawdzano robiąc dziesięć strużyn z drewna dębowego o grubości nie mniejszej niż 1/16″, szerokości 1/4″ i długości 2″, przy czym ostrze miało wchodzić w drewno pod kątem nie mniejszym niż 30 stopni. Z kolei otwieracz do konserw miał otworzyć po trzy puszki w kształcie okrągłym, eliptycznym i prostokątnym o obwodzie minimum 20 cali. Oczywiście wszystkie testy scyzoryk miał przejść bez szwanku. Trzeba przyznać, że to bardzo praktyczne podejście, w odróżnieniu od bezsensownego prawniczego bełkotu, z którym dzisiaj spotykamy się zdecydowanie częściej.

Demo Knife był produkowany przez wiele amerykańskich firm, ale te od Camillusa zawsze cieszyły się największym uznaniem. W pierwszych latach każdy egzemplarz był znakowany indywidualnym numerem seryjnym. W 1949 roku zarzucono tę praktykę i od tego momentu nabijano tylko rok produkcji. Gdzieś pomiędzy 1949 a 1973 rokiem zniknął kołek służący do rozkładania otwieracza do butelek, a centralny mosiężny liner zastąpiono stalowym. Więcej znaczących zmian nie było. Camillus produkował ten model do 2007 roku kiedy firma ostatecznie została zamknięta. Ten Camillus, którego znamy dzisiaj, to już co innego. Od tego czasu produkcję Demo Knife przejęła firma Ontario.

W ostatnich latach obserwujemy jednak powroty do korzeni. Firmy, które niegdyś upadły odradzają się i próbują wprowadzać do swojej oferty niegdyś kultowe produkty. Zaliczamy do nich właśnie takie firmy jak Marble’s czy Camillus. O Marblesie już jakiś czas temu pisałem dlatego ten temat pominę, ale nie miałem jeszcze okazji napisać kilku zdań o tym drugim. A Camillus to niewątpliwie firma, która w latach świetności odgrywała  główną rolę we wszystkich obszarach tej branży. Jej historia rozpoczęła się w okresie nazywanym  „Złotym Wiekiem” (lata 1891-1942). Po wprowadzeniu przez USA wysokich ceł na produkty importowane z Europy sprowadzanie scyzoryków z Sheffield czy Solingen przestało się opłacać. Jedyną radą było rozpoczęcie produkcji na miejscu. W 1894 roku Charles Sherwood rozpoczął mały scyzorykowy biznes w miejscowości Camillus (NY) budując niewielką fabrykę. W 1902 roku niemiecki imigrant Adolph Kastor, dotychczas znany importer artykułów nożowniczych działający w branży już od 1873 roku, kupił firmę Sherwooda i przemianował ją na Camillus Cutlery Co. Od tego czasu Camillusa czekało nieprawdopodobne pasmo sukcesów i szybko stał się liderem branży. Przez lata dostarczał noże na rynek cywilny, dla skautów, wojsk amerykańskich i kanadyjskich. Wyrabiał noże dla różnych firm pod wieloma markami. Produkcja była tak duża, że firma musiała posiłkować się fabrykami na całym świecie żeby sprostać zapotrzebowaniu. Swoje trzy grosze miał tutaj nawet nasz rodzimy Gerlach, który w latach 70-tych XX w. przez krótki czas produkował scyzoryki dla Camillusa. Historia tej kultowej marki zakończyła się jednak z hukiem w lutym 2007 roku, kiedy po serii strajków firma zbankrutowała. We wrześniu 2007 roku prawa do marki zostały zakupione na aukcji przez Acme United Corp. za jedyne 200 tys. dolarów. Acme przywróciło markę w 2009 roku ale już w nieco innej formie. Produkcja została przeniesiona do Chin, a w ofercie pojawiły się nowoczesne noże taktyczne, sprzęt biwakowy i militarny. Właściwie całkowicie zerwano z przeszłością. Na ich stronie internetowej widnieje informacja, że dzisiejszy Camillus nie udziela żadnego wsparcia na produkty wyprodukowane przed przejęciem przez Acme, nie posiada żadnej dokumentacji ani części z tamtego okresu. Prze jednak do przodu jak taran. W ciągu kilku lat odbudowano markę wprowadzając do oferty kilka noży, które stały się hitem (Camillus Sevens). Wróciło też kilka klasycznych wzorów, a wśród nich ten inspirowany Demo Knife.Oba prezentowane scyzoryki na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo do siebie podobne, ale dzieli je więcej niż można by się spodziewać. W całości wykonano je ze stali nierdzewnej i mają ten sam zestaw narzędzi, tzn.: ostrze, otwieracz do konserw, otwieracz do butelek ze śrubokrętem płaskim oraz szpikulec/rozwiertak. Jest tu również sporych rozmiarów ucho do przywiązania sznurka czy zaczepienia o karabinek. Na okładkach tradycyjnie znajdowała się skrócona nazwa jednostki, dla której był przeznaczony: U.S., U.S.M.C, U.S.N., U.S.A.F i takiej konwencji trzyma się Marble’s. Camillus postanowił w tym miejscu umieścić swoje logo. Ostrza również są do siebie bardzo podobne. Ich kształt jest standardowy dla scyzoryków. Nie ma tutaj niczego odkrywczego. W wypadku Marble’sa wykonano je z polerowanej stali 440A, natomiast u Camillusa sięgnięto po Sandvik 12C27N pokryty tytanową powłoką. Najwięcej różnic kryje się w budowie warstwowej scyzoryków. Marble’s ściśle trzyma się specyfikacji, tzn. są dwie warstwy narzędzi, trzy linery i okładki. Camillus ten sam zestaw narzędzi umieścił na trzech warstwach z dwoma linerami i okładkami pełniącymi jednocześnie rolę linerów zewnętrznych. Wynika z tego jedna irytująca cecha Camillusa, tj dziura wewnątrz scyzoryka, która wygląda jakby brakowało jakiegoś narzędzia pomiędzy ostrzem a szpikulcem. To jest zwyczajne lenistwo i pójście na łatwiznę. Producenci scyzoryków mają przecież swoje sposoby na odpowiednie odginanie narzędzi umieszczonych w jednej warstwie tak żeby ze sobą nie kolidowały. Przewiduje to specyfikacja Demo Knife i Marble’s poradził z tym sobie bez problemu. Camillus jednak zastosował ostrze niesymetryczne, czyli przystosowane do dzielenia sprężyny z innym narzędziem, ale odpowiedniego szpikulca już nie przygotował. Widać, że obie firmy kierowały się innymi założeniami. U Marble’sa każde narzędzie jest wyprofilowane i powyginane dokładnie tak jak podaje dokumentacja. Jedynym odstępstwem jest brak napisu „Can opener” na otwieraczu do konserw. To nie żart, specyfikacja tego wymaga, nikt nie wie po co i od lat jest to obiekt żartów. Natomiast Camillus sprawia wrażenie jakby chciano każdy element zrobić trochę inny. Jest nieco większy, ma trzy zamiast dwóch warstw, niewłaściwy kształt narzędzi, a wycięcie pod paznokieć w ostrzu jest ze złej strony.

Zarówno Marble’s jak i Camillus są dobrze wykonane, choć do perfekcji im sporo brakuje. Prawda jest taka, że oryginalne wojskowe Demo Knife wcale nie były lepsze. Nigdy nie wymagano od nich perfekcyjnego spasowania, one miały dobrze działać. Istotnych niedoróbek nie ma. Mechanicznie również niewiele im można zarzucić, są dość toporne ale przez to solidne. Zaprojektowano je dla osób, które nie lubią się „pieścić” z robotą, a scyzoryk to tylko narzędzie. Tutaj nikt się nie będzie przejmował rysami, których zresztą nie brakuje nawet na nowych egzemplarzach. Ich uniwersalny zestaw narzędzi świetnie sprawdzał się przez ponad sto lat i nic nie wskazuje na to żeby się to miało zmienić. Pozostaje jeszcze zadać pytanie który z nich jest lepszy i czy w ogóle któryś z nich jest wart uwagi? Żyjemy przecież w czasach gdzie rządzi Victorinox Pioneer, lepszy właściwie pod każdym względem. Marble’sa 278 kupiłem za 75 zł i w zestawie jeszcze otrzymałem turystyczny łyżkowidelec. Camillus Trench kosztuje 110 zł., a Victorinox Pioneer to wydatek 148 zł. Biorąc pod uwagę wszystko powyższe to z miejsca odrzuciłbym Camillusa. Robię to z wielką przykrością, bo marka ta jest wręcz legendarna i zrobienie dobrego Demo Knife jak za starych dobrych lat byłoby strzałem w dziesiątkę. Postanowili jednak robotę spartolić i jeszcze nieco przestrzelić z ceną. Marble’s z ceną trafił w punkt. Nie dorównuje swojemu szwajcarskiemu konkurentowi ale jest o połowę tańszy. Na dodatek jest zgodny ze specyfikacją MIL-K-818D przez co możemy zabłysnąć tak zwaną wiedzą barową. Wszyscy miłośnicy scyzoryków znają przecież historię Victorinoxa, ale Demo Knife dla wielu będzie nowinką. Można by się pokusić jeszcze o zdobycie oryginalnego Camillusa Model 1760, albo obecnie dostępnego za ok. 230 zł Ontario 8980. Z tym ostatnim jest dziwna historia. Niby jest dostępny w wielu sklepach internetowych. Jest również na Allegro, ale sprzedawca nie odpowiedział na moje pytania. Natomiast każdy z nich, z samym Ontario włącznie, przy ofercie ma zdjęcie scyzoryka z napisem… Camillus. W każdym razie warto wiedzieć, że istnieje coś takiego jak Demo Knife, którego historia wcale nie jest mniej ciekawa od szwajcarskiego Soldiera. W USA są one bardzo popularne, ale w Europie w tej materii jest jeszcze sporo do odkrycia. Jednocześnie można wyróżnić się z tłumu ludzi noszących w kieszeni Pioneera lub Soldiera Model 1961, a będąc uzbrojonym dodatkowo w wiedzę można stać się gwiazdą wieczoru, rzecz jasna wśród miłośników noży.


Źródła:
Steve Shackleford, Blade’s guide to knives and their values. 7th edition.
www.donrearic.com
www.thetruthaboutknives.com
www.swissarmyknights.com
www.kosa.net.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *