Victorinox Compact – najlepszy

Który szwajcarski scyzoryk jest najlepszy? Odpowiedzi na to pytanie szukałem bezskutecznie przez lata. No bo jaki powinien być? W jakie narzędzia powinien być wyposażony? Chcemy być przygotowani na każdą ewentualność więc najlepszym wydaje się być ten najbardziej wypasiony, jak CyberTool albo Swiss Champ. Są świetne, ale grube i ciężkie. Noszenie ich w kieszeni właściwie nie wchodzi w grę, a przecież scyzoryk powinien być kieszonkowy. Wychodzi na to, że dwie, może trzy warstwy to absolutne maksimum. Tylko które?

Pozwólcie, że za przykład wezmę siebie i podzielę się z wami szczegółami mojego procesu decyzyjnego, który wskazał Compacta jako zwycięzcę. Otóż jestem zwykłym mieszczuchem. Pracuję w biurze, gdzie scyzoryk w kieszeni nie jest czymś oczywistym. Zatem ten w mojej musi być neutralny. Nie chcę żeby jakakolwiek jego część wystawała z kieszeni, nie chcę również nosić go przy pasie. Po prostu nie mam ochoty tłumaczyć każdemu co to. Od czasu do czasu wyjeżdżam za granicę, zatem mój scyzoryk musi być legalny w możliwie jak największej ilości krajów. Klasyczne Victorinoxy z czerwonymi okładkami wpisują się w ten opis idealnie. Każdy je kojarzy, jeżeli nie z nazwy to chociaż z MacGyvera. 

A co powinien mieć? No oczywiście ostrze. Możliwe duże ale mniejsze niż 3 cale i bez blokady, tak żeby w Wielkiej Brytanii nie narobić sobie kłopotów. To w serii 91 mm jest zupełnie wystarczające. Seria 84 mm też dałaby radę. Te w seriach 74, 65 i 58 mm są za małe. Chciałbym mieć nożyczki i pilniczek to paznokci. Jestem gitarzystą, a każdy kto gra na gitarze wie jakie to uczucie kiedy paznokcie wbijają się w podstrunnicę. Poza tym nie ma nic złego w dbaniu o dłonie. Potrzebuję również otwieracza do kapsli. Da się bez niego żyć, ale parę razy w roku się przydaje. Chcę też korkociąg. Podczas wyjazdów zagranicznych lubię spróbować lokalnego wina, a otworzenie go w pokoju hotelowym bez korkociągu bywa trudne. Podobnie na imprezie u znajomych, którzy nie mają go w swojej kuchni (każdy z nas na takiej był). Potrzebuję też wykałaczki. Wiem, że niektórzy uważają to za niehigieniczne, ale będzie takie tylko wtedy kiedy na to pozwolimy. A ja po prostu potrzebuję jej codziennie. Pęseta jest mi zbędna. Fajnym patentem jest też długopis, chciałbym go mieć w swoim scyzoryku. Nie potrzebuję śrubokrętów, otwieracza do konserw, szydła czy piły do drewna. Stojąc w komunikacji miejskiej raczej nie będę miał nagłej potrzeby dokręcenia śrubki, naprawy ekwipunku czy ucięcia patyka. To chyba wszystkie moje wymagania, niezbyt wygórowane prawda? Właściwie to pomijając korkociąg i wielkość ostrza to podałem opis klasycznego SwissCarda czy modelu Manager z serii 58 mm. 

Victorinox ma zestawy narzędzi, które zawsze współdzielą tę samą warstwę scyzoryka. Na przykład w serii 91 mm: ostrze duże, małe i korkociąg, albo otwieracz do butelek, konserw i szydło. Łącząc je otrzymujemy Spartana. Jeżeli dodamy do tego warstwę z nożyczkami i wielofunkcyjnym hakiem to powstaje Climber. Zastępując ją piłką do drewna powstanie Camper, a dodając obie otrzymamy Huntsmana. To właśnie dzięki tej standaryzacji Victorinox może sobie pozwolić na utrzymywanie w ofercie tak wielu modeli nie ponosząc zbędnych kosztów. Nie ma jednak pełnej dowolności w doborze poszczególnych narzędzi. I właśnie w tym cały szkopuł. Jeżeli chcę otwieracz do butelek to jednocześnie otrzymam otwieracz do konserw i szydło, których nie chcę. Jak chcę nożyczki to otrzymam hak, który też nie jest mi potrzebny. I właśnie dla takich maruderów jak ja powstał Compact.

Compact jest następcą modelu Golfer, który miał taki sam zestaw narzędzi ale umieszczony w obudowie 84 mm. W 1987 roku Victorinox porzucił jednak produkcję mniejszych nożyczek, więc następcą został reprezentant serii 91 mm. Na tę okoliczność przygotowano specjalną, powiększoną warstwę podstawową z serii 84 mm, która zawiera ostrze, otwieracz typu combo i korkociąg. I to był strzał w dziesiątkę, bo właśnie tego potrzebuję w moim scyzoryku. Otwieracz typu combo jest moim zdaniem nawet lepszy od standardowego. Kilka lat temu robiłem test scyzorykowych otwieraczy do konserw i ten standardowy od Victorinoxa przegrał z kretesem. Jego obsługa jest dla mnie kompletnie nieintuicyjna. W każdym razie ten typu combo sprawdził się o wiele lepiej i to mimo tego, że żadna z jego krawędzi nie jest ostra. To i tak nie ma znaczenia, bo dziś znalezienie konserwy, do której otwarcia wymagane są narzędzia jest niemałym wyzwaniem. No chyba że macie w piwnicy zapasy konserw sprzed 30 lat trzymanych na wypadek wojny atomowej, co swoją drogą w USA jest często praktykowane. 

Pojawia się jednak problem z drugą warstwą, bo jak wcześniej wspominałem chciałbym mieć nożyczki i pilniczek do paznokci. Tyle tylko, że standardowa warstwa z nożyczkami nie ma pilnika. I znów, chyba specjalnie dla Compacta, powstała modyfikacja polegająca na dodaniu małego pilnika na grzbiecie wielofunkcyjnego haka. Nie jest może najwygodniejszy na świecie, ale działa.  

To jednak nie wszystko. Przy okazji zmiany rozmiaru nowy Compact otrzymał długopis, który jest teraz dopełnieniem pęsety i wykałaczki. W komplecie otrzymujemy również szpilkę ukrytą pod korkociągiem oraz malutki śrubokręcik do okularów (tak, jestem okularnikiem). Powtarzam, to wszystko otrzymujemy to w komplecie!

Zapytacie po co mi długopis, skoro w dzisiejszych czasach używa się ich coraz rzadziej? Ano właśnie dlatego. W moim domu znalezienie długopisu graniczy z cudem, a przecież raz na jakiś czas trzeba coś podpisać. To długopis awaryjny, który zawsze działa i zawsze wiem gdzie jest. Jest cieniutki i używanie go do wygodnych nie należy, ale od czego jest wielofunkcyjny hak? Patrz foto powyżej.

Victorinox Compact skradł moje serce oferując wszystko czego chcę w scyzoryku na jedynie dwóch warstwach narzędzi. Jest cienki i ma zaokrąglone brzegi więc nie przeszkadza w kieszeni. Dostęp do każdego z narzędzi jest całkowicie bezproblemowy. Tutaj nie ma tego przypadku co np. w Spartanie, gdzie trzeba rozłożyć korkociąg żeby dostać się do szydła. Compact został rzeczywiście „zaprojektowany”. To nie jest kolejny zlepek standardowych elementów.  Niestety idzie za tym trochę wyższa cena. Wiąże się to z utrzymaniem produkcji niestandardowych zestawów narzędzi na potrzeby tylko jednego modelu scyzoryka. Dochodzą do tego jeszcze okładki „plus”.  W konsekwencji trzeba za niego zapłacić 170-185 zł.  To  sporo więcej niż każdego innego scyzoryka dwuwarstwowego, ale moim zdaniem zdecydowanie warto. Jak dla mnie to jest absolutny hit i zupełnie nie rozumiem dlaczego jest tak mało popularny, i czemu tak późno do niego dotarłem. Dla typowego mieszczucha nie ma lepszego scyzoryka. Compact jest po prostu najlepszy i od dziś staje się wyznacznikiem tego jak ma wyglądać scyzoryk.  Ode mnie dostaje 10/10. A co wy sądzicie?


Źródła:
www.sakwiki.com

2 myśli w temacie “Victorinox Compact – najlepszy”

  1. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad Compactem. Jako alternatywę widzę Climbera. Po zakupie wysłanego do serwisu Victorinoxa, gdzie małe ostrze zostałoby zastąpione pilnikiem jak w modelu Sportsman.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *