Victorinox Solo – po prostu nóż

Victorinox przyzwyczaił nas do tego, że ostrze to tylko jedno z narzędzi w całym dostępnym arsenale. Otwieracze, śrubokręty, nożyczki, pilniki; te i wszystkie inne ustrojstwa ułatwiają codzienne życie milionom ludzi. Jednak nie wszyscy ich potrzebują. Jest spora grupa ludzi uważająca, że wszystko da się zrobić nożem. Co prawda niektórzy mówią, że dla nich w piekle jest przygotowane specjalne miejsce, ale rzeczywiście ostrze potrafi być bardzo uniwersalne.victorinox_solo_02Victorinox Solo jest przedstawicielem nieprodukowanej już serii Safari o długości 108 mm. Wywodzi się ze starego noża armii niemieckiej, nazywanego GAK (od German Army Knife), produkowanego od 1976 roku m.in. przez Victorinoxa. Konstrukcja ta powstała według dostarczonej specyfikacji, stąd dziwny rozmiar 108 mm, który zupełnie nie pasuje do pozostałej oferty. Podobnie jak narzędzia i zielone nylonowe okładki. Nie mniej jednak był to bardzo udany produkt i dziś cieszy się sporym zainteresowaniem kolekcjonerów. Na jego podstawie powstała cywilna seria Safari, która różniła się tym, że okładki były w kolorze czerwonym, a zamiast niemieckiego herbu był sporych rozmiarów szwajcarski krzyż. Solo jest najprostszym modelem pozbawionym wszystkiego oprócz ostrza. Muszę jednak na chwilę zatrzymać się przy nazwie, bo Victorinox namieszał tutaj przeokropnie. Jego oryginalna nazwa do Adventurer. W bliżej nieokreślonym czasie zmieniono ją na Solo, natomiast dziś pod tą nazwą występuje Aloxowy model o długości 93 mm. Na domiar złego dziś nazwę Adventurer nosi jeszcze inny nóż z serii 111 mm. Zatem przyznacie, że Victorinox pojechał tutaj po bandzie.victorinox_solo_03Victorinox Solo wyglądem przypomina mi mój stary radziecki scyzoryk z czasów dzieciństwa. Godzinami graliśmy nim z kolegami w „grzyba”, tak nazywaliśmy grę polegającą na wbijaniu noża w ziemię wedle trasy wyznaczonej przez najlepszego z nas. Być może właśnie dlatego Solo mi się tak spodobał, bo obiektywnie rzecz biorąc do najpiękniejszych to on nie należy. Konstrukcyjnie jednak nie odbiega od współczesnych standardów. Jego bazą są dwa aluminiowe linery, każdy o grubości ok. 1 mm. Pomiędzy nimi jest sprężyna slip-joint, która ma jedną wyróżniającą cechę. Otóż od wierzchniej strony nie jest cała płaska, tylko mniej więcej w 2/5 długości widać wyraźne załamanie. W efekcie w czasie rozkładania ostrza sprężyna nigdy nie wynurza się ponad linery. To niby taki głupi szczegół, ale bardzo mi się podoba.victorinox_solo_05Okładki są wykonane z czerwonego nylonu, każda z nich ma grubość ok. 3 mm. W środkowej części naniesiony jest wzór poprawiający chwyt. Są to takie małe piramidki, które bardzo dobrze trzymają się dłoni. Zewnętrzna część wygląda na gładką, ale jest tutaj również wyczuwalna niewielka faktura przypominająca tę znaną ze współczesnych modeli Ekoline. Nie ma tutaj charakterystycznego logo Victorinoxa, na jednej z okładek jest tylko prosty szwajcarski krzyż. Jest tutaj również jeden drobiazg, którego nie znajdziemy w innych modelach tego producenta, a mianowicie otwór na linkę będący integralną częścią noża. Moim zdaniem to znacznie lepsze rozwiązanie, niż stosowane dziś „kółko do kluczy”.
W ten sposób powstała rękojeść, która jest naprawdę bardzo wygodna. Mają na to wpływ spore rozmiary wynoszące 108x22x11 mm, dobre fakturowanie okładek i wyjątkowo prosty profil. Nóż przypasuje zarówno osobom z małymi jak i dużymi dłońmi. Myślę, że to kolejny dowód na to, że proste jest lepsze. Dzisiejszy profil linii 111 mm jest zdecydowania mniej uniwersalny.victorinox_solo_07Czas przejść do ostrza. Z jednej strony nie ma tutaj o czym mówić bo jest zupełnie zwyczajne. Standardowa stal nierdzewna X55CrMo14 i typowy profil typu drop-point z pełnym płaskim szlifem nie zwiastują niczego ciekawego.  Warto jednak zwrócić uwagę na jego długość wynoszącą  83 mm, co jest wartością aż o 15 mm większa niż w modelach 91 mm i niemal taką samą jak w modelach 111 mm. Jest co prawda o ułamek milimetra cieńsze, ale 2,2 mm jest zupełnie wystarczające. Wbrew pozorom długość ma znaczenie i potwierdzi to każdy kto próbował kiedyś użyć scyzoryka aby w warunkach polowych pokroić chleb lub przeciąć bułkę na pół. W tym wypadku przygotowywanie posiłków będzie bardzo wygodne. victorinox_solo_04O jakości nie ma co zbyt wiele dyskutować bo Victorinox przyzwyczaił nas już do tego, że w jego nożach nie bardzo jest się do czego przyczepić. Wszystko jest idealnie spasowane i pracuje jak trzeba. Sprężyna jest dobrze wyważona i właściwie utrzymuje ostrze w obydwu pozycjach. Nie ma też zbędnych napisów i logotypów. Wygrawerowano tylko na ricasso typowy napis z nazwą i krajem producenta oraz zaznaczono, że jest nierdzewne. Jest to po prostu dobrze wykonany nóż. victorinox_solo_06Tytułowego Solo nie ma już w katalogach Victorinoxa ale jeszcze jest stosunkowo łatwo dostępny i tani. Można go kupić już za 60-70 zł co jest wartością ok. 30% mniejszą niż najtańsze, współczesne modele z jednym ostrzem takie jak np. Sentinel. W zestawie otrzymamy jeszcze proste etui z „plastikowej skóry”, które pozwoli na bezpieczne przechowywanie noża z dala od brudu i wilgoci.  Nie jest to jednak produkt, który poleciłbym każdemu. Zaproponowałbym go raczej komuś lubiącemu wzornictwo z lat 70-tych. Nie ma też pincety ani wykałaczki co dla miłośników Victorinoxa może być nie do przyjęcia. Jest to jednak bardzo fajny, dobrze wykonany nóż ze sporym ostrzem, który bardzo dobrze sprawdzi się jako podstawowe narzędzie biwakowe. Będzie też powodował uśmiech na twarzy kolegów, którzy będą wyciągać taktyczne rambo-kosy żeby posmarować suchara dżemem. Tylko oni żeby to zrobić będą musieli się namęczyć, a właściciel Solo zrobi to z komfortem przypominającym pracę kuchennym „pikutkiem”. No i najważniejsze. To najprawdziwszy Victorinox, a za ten napis niektórzy daliby się pokroić, nawet „pikutkiem”…

Źródła:
www.sakwiki.com

3 thoughts on “Victorinox Solo – po prostu nóż”

  1. Hej. Pooglądałem trochę twoją stronę, bardzo fajna. Możesz zdradzić, ile hajsu wydajesz na noże? Jeśli nie dokładna kwota, to przedział cenowy, tak pi razy oko miesięcznie. Z góry dzięki :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *